Wody nam zarastają

Wody nam zarastają, ryby karłowacieją, a wędkarze mają kłopot. Oczywiście wpuszczanie amurów nie zawsze daje efekty, bo potem szybko dochodzi do tego, że nie tylko zielsko, ale i trzcinowiska giną, a wówczas w jeziorach zaczyna się prawdziwa głodówka i kolejny problem.Zapewne jest tego wiele powodów, jedyny z nich jest źle prowadzona gospodarka wodna. Co widać praktycznie u wszystkich dzierżawców wód,, jak i w samym Polskim związku Wędkarskim. Jest to kłopot, z jakim przyjedzie nam zapewne walczyć przez wiele lat w przyszłości, rewitalizacja jezior nie jest łatwą sprawa i nie jest przy tym sprawą tanią. Mało kto ceni tego rodzaju praktyki rewitalizacyjne.Kolejnym aspektem, o który należy tutaj wspomnieć na pewno jest również zagadnienie wielu uchwał samorządowych zabraniających na poruszanie się łodziami z silnikiem. Tyle że wówczas woda rzadko się „wzrusza”, jest słabo dotleniona, co sprzyja zarastaniu i w efekcie licznym kłopotom.Zapewne jest to temat bardzo obszerny do dyskusji wszelakich. Nie ma cienia wątpliwości, że warto jednak się temu zagadnieniu przyjrzeć. To bowiem wymaga wielkiej pracy, by doprowadzić nasze akweny wodne do porządku i… ku radości wielu wędkarzy… sprawić, że te wody będą miały coś wartościowego dla sportowych połowów. Bo zarastające wody niestety niewiele mają tutaj do zaoferowania. A wędkowanie ma to do siebie, że cieszy tylko wówczas, kiedy są jakieś efekty w postaci pięknych rybek.