Szerszeń a pszczoły- wielka wojna małych armii

Lot szerszenia słyszy się już z daleka. Głośne buczenie poprzedza bowiem pojawienie się tego ogromnego jak na Polskie warunki owada. Należy do rodziny osowatych i stanowi jednego z największych przedstawicieli swojej grupy w Europie Środkowej. W Polsce jest on bardzo pospolity. Żywi się innymi owadami, owocami oraz sokami z drzew.

Największy strach wywołuje z powodu swojej wielkości, a więc i wielkości swojego żądła. Ludzie spodziewają się, że jad tak wielkiego owada będzie o wiele bardziej trujący niż jad pszczoły. Okazuje się, że nie jest to prawdą, ponieważ jest groźny głównie dla alergików. Trzeba liczyć się jednak z bólem.

Okazują się one o wiele groźniejsze dla pszczół, a nie dla ludzi. Kiedy zaatakują gniazdo, niszczą całe kolonie i wybijają je do ostatniej sztuki. Najpierw wyrusza jedna sztuka, która odkrywa miejsce zasiedlenia się pszczół. Szerszeń po krótkim czasie sprowadza innych i rozpoczyna się wojna. Pszczoła nie ma w tym przypadku żadnych szans, ponieważ szerszeń bez problemu może zlikwidować nawet kilka tysięcy. Według badań 20 szerszeni może zniszczyć ul z nawet 30 tysiącami pszczół. Zajmuje im to tylko kilka godzin. Larwy stanowią pokarm dla ich potomstwa.

Pszczoły jednak również rozwinęły mechanizm obronny. Należy uśmiercić zwiadowce, aby nie przyprowadził armii. Pszczoły obsiadają go, tworząc wokół niego kule. Poprzez specjalne wibracje, rozgrzewają środek owej kuli. Temperatura w niej sięga nawet do 47 stopni. W efekcie szerszeń gotuje się żywcem i nie stanowi już zagrożenia.